Forum MetalSide.pl
Forum serwisu MetalSide.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Manilla Road
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MetalSide.pl Strona Główna -> Zespoły
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Atreju



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 920
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Grajewo

PostWysłany: 11 Maj 2006, 20:17    Temat postu:

pozerstwo się szerzy Confused Rolling Eyes

same głuche przygłupy Laughing

do słuchania Manilli trzeba osiągnąć pewien poziom zaawansowania w słuchaniu muzyki, trzeba dorosnąć i mieć odpowiedni współczynnik inteligencji, bo to nie jest muzyka do posłuchania w samochodzie czy przy skrobaniu kartofli, to jest muzyka ambitna, jeśli nie lubisz, znaczy się - nie rozumisz... proste, a nie rozumisz bo głupiś...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gumbyy
Redakcja


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 13781
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: 11 Maj 2006, 22:00    Temat postu:

Sprawy prywatne załatwijcie gdzie indziej... Nas to nie obchodzi Twisted Evil

Atreju napisał:
do słuchania Manilli trzeba osiągnąć pewien poziom zaawansowania w słuchaniu muzyki, trzeba dorosnąć i mieć odpowiedni współczynnik inteligencji,

taa... jasne Laughing Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel Black



Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 1854
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 11 Maj 2006, 22:03    Temat postu:

Nie mam żadnych spraw prywatnych z tym typem :wink:

A co do Manilli. To zespół jak każdy inny. Albo się tą muzykę rozumie, albo nie. I tyle. I nie pomaga tu status społeczny, ilość przesłuchanych płyt, czy wypitych piw :wink:

Powiem nawet, że surowizna i epicka atmosfera tego stuffu może przyciągnąć epickich warriorów, ćwierćinteligentów z mieczami i innych półgłówków do tego zespołu.

A sądzę, że przedstawia on sobą więcej, niż jakikolwiek stricte barbarzyński zespół (vide Manowar) Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gumbyy
Redakcja


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 13781
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: 11 Maj 2006, 22:07    Temat postu:

Angel Black napisał:
A co do Manilli. To zespół jak każdy inny

No to jednak jest to zespół taki zwykły... dla niektórych nic specjalnego... jak wiele innych kapel Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel Black



Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 1854
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 11 Maj 2006, 22:13    Temat postu:

Zwykły, niezwykły... Rolling Eyes
Myślę, że fani tego typu granai postawią go wyżej. Ja go stawiam wyżej na przykład. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ekaitz



Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 12 Maj 2006, 01:01    Temat postu:

Atreju napisał:
jeśli nie lubisz, znaczy się - nie rozumisz... proste, a nie rozumisz bo głupiś...


Nie ma to jak oryginalny argument Very Happy I pasuje nie tylko do kwestii muzyki Manilla Road... Przykłady:

Zatwardzenie - jeśli nie lubisz, znaczy się - nie rozumisz... proste, a nie rozumisz bo głupiś...
Liga Polskich Rodzin - jeśli nie lubisz, znaczy się - nie rozumisz... proste, a nie rozumisz bo głupiś...
Zoofilia - jeśli... Very Happy

W temacie: wdzięczny byłbym, gdyby ktoś ignorantowi wytłumaczył, na czym polega "epickość" Manilla Road. Wiem, że to pojęcie ciężko zdefiniować (raczej się je czuje), ale o ile bez problemu czuję epicki charakter Into Glory Ride czy Kings Of Metal, to nie widzę nic epickiego w niewyraźnym brzmieniu i zdartym głosie Sad Co zostaje - tematyka utworów? Długi okres istnienia połączony z brakiem sukcesu rynkowego? To ostatnie to chyba element kultowości Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Atreju



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 920
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Grajewo

PostWysłany: 12 Maj 2006, 11:48    Temat postu:

Dla malkontentów i tych, którzy nie znają wogóle lub znają słabo - link do jednego z najlepszych utworów Manilla Road: "Into The Courts Of Chaos", pochodzącego z jednej z najgorszych płyt Manilla Road: "The Courts Of Chaos". Jeśli ktoś po wysłuchaniu całego utworu nadal nie poczuje epickiego, niepokojącego, przejmującego klimatu... znaczy się - nie ma ratunku... tylko amputacja obu uszu Exclamation :wink:

Ssać: [link widoczny dla zalogowanych]

PS. Proszę zwrócić uwagę na klawisz w tle pod solówką... normalnie ciarki na plecach (chyba, że ktoś jest sparaliżowany i nic nie czuje) :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eyesore



Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 6541
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Z daleka

PostWysłany: 12 Maj 2006, 13:06    Temat postu:

1. MANILLA to wielki zespol.
2. Od powyzszego punktu sa wyjatki: Spiral Castle i The Courts Of Chaos.
3. Czy brzmienie jest surowe czy kiczowate czy jeszcze jakies inne zupelnie mnie nie interesuje - dla mnie jest w sam raz, takie jak powino byc, bardzo dobre.
4. Nie wydaje mi sie, zeby to byl jakis wybitnie popularny band, ja tam o nim zbyt wiele nie slysze. Wydaja plyty dla malej wytworni, nie jezdza na dlugie, wyczerpujace trasy, nie sprzedaja setek tysiecy plyt. Kapela kultowa - tak, ale zeby jakos glosno o niej bylo to nie powiedzialbym.
5. Nie sadze, zeby byla to zbyt wymagajaca muzyka (co wcale nie jest jej wada) - graja w sumie dosc melodyjnie, takze nie trzeba za bardzo sie w te dzwieki wsluchiwac, ja tam spokojnie moge ich sluchac przy obieraniu kartofli (czego i tak nie robie, tzn. nie obieram kartofli, bo manille slucham i to namietnie).
5. Wokal w Manilli jest zarypisty!
6. Manilla to zespol wybitnie epicki, jej epickosci nie trzeba udowadniac, to aksjomat. Manilla=epickosc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 12 Maj 2006, 17:25    Temat postu:

Krzysiek napisał:
Co nie zmienia faktu, że zespół jest do dupy

Do dupy to jest Hammerfall! Evil or Very Mad ...i na tym poziomie możemy "dyskutować" baaardzo długo. Krzysiek, wyluzuj. Smile
Cytat:
Owszem mogę powiedzieć, że grają oryginalnie, że wybijają się jakimś tam innym brzmieniem

...Czyli nie są przeciętnym bandem. Smile
Cytat:
chociaż idąc tym tropem: po co metalowe kapele wchodzą do studia, lepiej w stodole nagrywać Laughing

Wiele krążków "ze stodoły" podoba mi się bardziej, niż płyty z Finnvox. Nie wspominając o pewnym ostatnim długograju znanych Szwedów.
Cytat:
Wszystko ładnie pięknie, ale ta kapela jest tak nudna, że ciężko wyrobić przy tych dźwiękach.

Które płyty znasz na tyle dokładnie, by stwierdzić, że Manilla Road jest nudna? Bo myślę, że za specjalnie w np. The Deluge to się nie wsłuchiwałeś... OK, Twoja opinia. Ja uważam Manilla Road za jeden z najlepszych zespołów metalowych świata (choć z wieloma kapelami tak mam :wink:).
Cytat:
stokroć wole świetny odgrzany kotlet niż, "kultową", oryginalną kapelę, której muza mnie ani trochę nie rusza.

Jeszcze posłuchasz, to Cię ruszy :wink:Laughing Przy jakiejś okazji Pan Prezes o to zadba. :wink:Smile

Krwawisz napisał:
Nie chodzi o to, że zrobili je sztucznie, tylko o to że brzmi jakoś tak sztucznie. Nie umiem tego do końca wyjaśnić. Bo niby jest surowe, przybrudzone ale mimo to zajeżdża jakimś takim plastikiem

No mnie akurat ciężko to skumać. Manilla Road to jeden z zespołów, który stworzył epicki metal. Ich brzmienie to definicja tegoż stylu - pompatycznie, podniośle, ale w odróżnieniu od np. Manowar, czy Virgin Steele, również surowo, brudno, "przyziemnie"... Autentyzmu Manilla Road nie potrzeba udowadniać - to naśladowcy pragnęli zbliżyć się do Manilla Road, a nie Manilla Road do naśladowców. Co Mark & co. mieliby udawać? Na kogo pozować? Przed nimi nie było nikogo, kto by tak grał...
Cytat:
A to że są prekursorami swojego stylu nie ma tu nic do rzeczy.

Ano ma. Wyjaśniałem powyżej. Smile
Cytat:
A od kiedy bycie pionierem heavy-metalu gwarantuje autentyczność ?

Od zawsze. Znów odsyłam wyżej. Pionierzy danego stylu nie mają z kogo rżnąć, więc... muszą zrobić coś autentycznie swojego. Finito. Smile

Za chwilę CDN... Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 12 Maj 2006, 17:46    Temat postu:

Atreju napisał:
pozerstwo się szerzy Confused Rolling Eyes

same głuche przygłupy Laughing

do słuchania Manilli trzeba osiągnąć pewien poziom zaawansowania w słuchaniu muzyki, trzeba dorosnąć i mieć odpowiedni współczynnik inteligencji, bo to nie jest muzyka do posłuchania w samochodzie czy przy skrobaniu kartofli, to jest muzyka ambitna, jeśli nie lubisz, znaczy się - nie rozumisz... proste, a nie rozumisz bo głupiś...

Poruszająca argumentacja inteligenta, który dorósł do Manilla Road... LaughingLaughingLaughing Spadłem z krzesła... LaughingLaughingLaughing
Angel Black napisał:
A co do Manilli. To zespół jak każdy inny. Albo się tą muzykę rozumie, albo nie. I tyle. I nie pomaga tu status społeczny, ilość przesłuchanych płyt, czy wypitych piw

Nie zgadzam się tylko ze zdaniem, które wytłuściłem. O oryginalności Manilla Road już pisałem. Smile

Cytat:
Powiem nawet, że surowizna i epicka atmosfera tego stuffu może przyciągnąć epickich warriorów, ćwierćinteligentów z mieczami i innych półgłówków do tego zespołu.

Tak, to możliwe. Choć sądzę, że ćwierćinteligenci sięgną raczej po Manowar. Jest o wiele bardziej dostępny, przystępny i ma odpowiedni dla nich image.
Cytat:
A sądzę, że przedstawia on sobą więcej, niż jakikolwiek stricte barbarzyński zespół (vide Manowar) Smile

Czy więcej niż jakikolwiek inny - nie wiem. Ale ścisła czołóweczka (nie tylko) epickiego metalu jest to dla mnie na pewno. Twisted Evil
Ekaitz napisał:
W temacie: wdzięczny byłbym, gdyby ktoś ignorantowi wytłumaczył, na czym polega "epickość" Manilla Road...

Patos, podniosły nastrój, opiewanie bohaterskich czynów, czasem bitewny klimat... Wszystko, co kryje się pod hasłem "epika" i co daje się przenieść na muzykę... Płyty Manilla Road aż kipią od tych cech. Dla jasności - surowizna w brzmieniu akurat wielkiego znaczenia nie ma, choć także może mu nadać "barbarzyńskiego" szlifu (i tu akurat znakomicie to czyni!).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ekaitz



Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 13 Maj 2006, 00:05    Temat postu:

Nie twierdzę, że MR nie jest autentyczne... IMO gdyby naprawdę nie wierzyli w to, co grają, nie graliby tak długo. Nie twierdzę też, że nie są oryginalni - żaden ze mnie guru, ale rzeczywiście nie kojarzę zespołu, który grałby tak przed nimi. Ale i tak - mimo solidnych paru podejść - nie zdołałem się tym zespołem zainteresować.

Fakt, słuchałem w mp3, ale trzeba chyba być nardziej true niż jestem, żeby kupić oryginalną płytę zespołu, który za każdym podejściem strasznie męczy Very Happy Przy okazji pytanie do osób posiadających oryginalne płyty - czy w tym wypadku nośnik może robić aż taką różnicę? To, czego słuchałem w stratnym (także kawałek podrzucony przez Atreju) jest DLA MNIE przerażająco wręcz płaskie, a na dodatek niewyraźne...

Co do epickości - rozumiem "niepokojący" klimat, rozumiem bohaterskie czyny. Ale w ŻADNYM MR, jakie zdarzyło mi się słyszeć, nie czuję patosu, podniosłego nastroju ani pompatyczności Sad Jeśli ich muzyka w ogóle wywołuje u mnie jakieś skojarzenia, to z ponurym, biednym i zapuszczonym miejscem, gdzie ciągle leje, a starzy ludzie narzekają na życie Smile Dobra, starczy tych poetyckich wynurzeń Very HappyVery Happy

Dla mnie przy Manowar MR nie istnieje... Widać jestem ćwierćinteligentem Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Atreju



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 920
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Grajewo

PostWysłany: 13 Maj 2006, 08:21    Temat postu:

Akurat rodzaj nośnika nie ma tu zupełnie nic do rzeczy. Ja pokochałem Manillę słuchając ich z mp3, gdy pokupowałem oryginalne płyty nadal kocham ich tak samo, a różnice w jakości muzyki są niezauważalne.

Jeśli już porównywać Manowar z Manillą, to niestety to właśnie Manilla pd każdym względem bije Manowara na głowę:

1. Bardziej ambitne teksty, u Manilli są one w dużym stopniu oparte na kanonach światowej literatury, podczas gdy Manowar to głównie "trv warriorowanie" na okrągło i do znudzenia;

2. Lepsi instrumentaliści, Mark Shelton na śniadanie zjada wszystkich gitarzystów jacy grali w Manowar i znaczną część gitarzystów metalowych wogóle Exclamation Solówki zachaczają wręcz o wirtuozerię. Podobnie z perkusistami. Scott Columbus to zwykły rzemieślnik bez fantazji, gdy go postawić obok Randy'ego Foxe, który jest człowiekiem o ośmiu rękach, czy nawet obecnie obok małoletniego Cory'ego Christnera... taka prawda;

3. Lepsze kompozycje, u Manilli bardziej rozbudowane, wielopłaszczyznowe, pomysłowe, lepiej zaaranżowane, niebanalne i nie prostackie, jak to w wielu przypadkach u Manowar bywa, którego utwory to w głównej mierze jednostajne wałki (nie licząc często do wuja niepodobnych wyciszeń i pseudo natchnionych melorecytacji);

4. Manilla, mimo że na świecie wielu fanów niemal się do nich modli nie doi swoich wielbicieli na kasę, jak to robi "wielka gwiazda" Manowar, która zaimast zajmować siemuzyką, bawi się w ekonomię licząc zyski z kolejnych, nikomu niepotrzebnych pierdółek, na które naciąga naiwnych fanatyków;
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzysiek [MetalSide]
Administrator


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 4012
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczytno

PostWysłany: 13 Maj 2006, 14:25    Temat postu:

Cytat:
Które płyty znasz na tyle dokładnie, by stwierdzić, że Manilla Road jest nudna? Bo myślę, że za specjalnie w np. The Deluge to się nie wsłuchiwałeś...

Miałem kilka podejść do tej kapeli, nie pamiętam, których płyt słuchałem bo żadna nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. Ta kapela wydaje mi się cholernie nudna. Virgin Steele też niby porusza się w podobnej kategorii a muzyka DeFeisa jest o kilka klas lepsza.

EDIT:

Posłuchałem tego numeru, który wrzucił Atreju. Jak dla mnie to taki przeciętny kawałek. Jakiegoś geniuszu ja tu nie słyszę. A perkusja? To gra facet o 8 rękach? Litości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Atreju



Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 920
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Grajewo

PostWysłany: 13 Maj 2006, 23:48    Temat postu:

akurat w tym kawałku i na całej płycie z kótrej ten kawałek pochodzi bębny to całkowicie zaprogramowany automat :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ekaitz



Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 13 Maj 2006, 23:56    Temat postu:

Ech, nie napisałem że Manowar jest lepszy, tylko że go wolę Wink

Odnosząc się do Twojego porównania, widzę, że w punkcie drugim (instrumentaliści) z jakiegoś powodu pominąłeś kwestię basu i wokalu, tego ostatniego nie w sensie barwy, klimatu itp. (bo to ciężko zestawić), ale umiejętności śpiewania Smile

Nie zgadzam się, że utwory Wink Manowar są głównie jednostajne, lubię wyciszenia i melorecytacje.

Punktu pierwszego nie jestem w stanie zweryfikować, z czwartym niestety muszę się zgodzić, chociaż nie traktuję tego zarzutu zbyt poważnie, w końcu nie ma przymusu kupowania kolejnych części Hell On Earth Smile

Generalnie konkluzja jest taka, jak u Krzyśka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MetalSide.pl Strona Główna -> Zespoły Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 2 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin