Forum MetalSide.pl
Forum serwisu MetalSide.pl
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Obiektywność, subiektywność opini, ocen - muzyka
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MetalSide.pl Strona Główna -> Ogólnie o muzyce metalowej
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gumbyy
Redakcja


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 13781
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: 28 Maj 2006, 14:58    Temat postu:

ignacy napisał:
Cytat:
Bartek, tak trochę z innej beczki... po co słuchasz muzyki?


Ten co offtopy tepi Evil or Very Mad Laughing Laughing Laughing :wink: Ale jakze trafne.

Wbrew pozorom to jest na temat Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bartek (BD)



Dołączył: 28 Lut 2006
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: https://powerofmetal.fora.pl/

PostWysłany: 28 Maj 2006, 17:05    Temat postu:

gumbyy napisał:
Bartek, tak trochę z innej beczki... po co słuchasz muzyki? Smile


Trudne pytanie. Słucham muzyki metalowej i rockowej od 13 roku życia. Zacząłem słuchać, bo spodobały mi się utwory G&R, które nagrał mi kumpel. Postanowiłem poszukać zespołów zbliżonych do ekipy Axla i rychło, choć to ciut inna muzyczna bajka, dotarłem do kasety z albumem Masters Of Puppets. Wówczas, będąc zbuntowanym nastolatkiem, słuchałem metalu i rocka, bo byłem przekonany, iż tego typu muzyka idealnie pasuje do postawy osoby zbuntowanej na cały świat. Smile Później, gdy już wyrosłem z dziecinnego buntu, słuchałem metalu i rocka, bo po prostu lubiłem jedno i drugie. Teraz słucham, bo lubię generalnie ciężką, gitarową muzykę, bo nadal podoba mi się obecna w muzyce wielu zespołów rockowych i metalowych nutka buntu (ten muzyczny, dumnie wyprostowany środkowy palec), bo... sam już nie wiem... To jest odpowiedź na pytanie, dlaczego słucham muzyki rockowej i metalowej. A po co? W jakim celu? Dla rozrywki, aby poznawać historię metalu, dla inspiracji w pisaniu (nie tylko recenzji), dla sportu (thrash metal sprawdza się świetnie podczas joggingu Smile), dla podtrzymywania dumnie wyprostowanego palce środkowego... wystarczy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 28 Maj 2006, 23:08    Temat postu:

Ekaitz napisał:
OCZYWIŚCIE TAK, z małą uwagą na marginesie - zapewne można zidentyfikować pewne ogólniejsze prawidłowości, np. większość ludzi słuchających metalu ubóstwia płytę X bo (argumenty).

OK, ale przecież indywidualna opinia jednego człowieka może się pokrywać z opinią innego człowieka i one nie przestają być takimi opiniami. To dalej dwie subiektywne opinie. A że się pokrywają, to nie ma znaczenia. Smile
Cytat:
Ja postrzegam tak np. wałkowaną już kwestię nowatorstwa / rżnięcia od innych. MOŻNA obiektywnie ocenić, że 2 linie melodyczne są podobne, MOŻNA obiektywnie stwierdzić, która powstała wcześniej, i dlatego MOŻNA obiektywnie napisać, że X jest wtórny wobec Y (bez wnikania, czy celowo itp.). Podobnie rzecz się ma z wieloma innymi cechami. Tak więc twój przykład jest trochę podstępny, bo to, co w nim najistotniejsze, kryje się w nawiasie (argumenty)

Problem w tym, że to od recenzenta zależy, czy linie melodyczne X wydadzą mu się podobne do Y. Jednemu tak, a drugi z kolei linie X porówna do twórczości zespołu Z. A może jeszcze przeczytać wcześniej tekst, w którym ktoś inny stwierdzi, że X zrzyna z Y i pomysleć sobie: "nieprawda, X nie ma nic wspólnego z Y". Ma prawo do takiej subiektywnej opinii. Smile
Bartek (BD) napisał:
Nieprawda, że każdemu z nas przy odbiorze tego samego dzieła towarzyszą inne emocje. Dwie osoby mogą doświadczać emocji tego samego typu - choć różnych jej egzemplarzy - słuchając jednej i tej samej płyty.

Ale każda z tych osób ma chyba własne spojrzenie na tę płytę? Wyrabia sobie o niej własny sąd, bez pytania o zdanie tej drugiej osoby?

Cytat:
Nieprawda, że każdy z nas wyrabia na temat danego dzieła własną opinię - każdy wyrabia jakąś opinię/jakieś przekonanie, ale to ostatnie nie musi być opinią/przekonaniem jednej tylko osoby lub przekonaniem/opinią po raz pierwszy sformułowaną przez daną osobę.

To samo - to, że dwie osoby mają tę samą opinię na temat danego dzieła, nie znaczy, iż wyrobiły ją sobie wspólnie. Każda z nich samodzielnie percypowała dzieło i każda z nich samodzielnie wyrabiała sobie o nim zdanie. A to, że obie osoby doszły do podobnych, lub tych samych wniosków, o niczym przecież nie świadczy.
CDN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 28 Maj 2006, 23:13    Temat postu:

Cytat:
Słucham utworów X i Y. W obu znajdują się takie same linie melodyczne, a i a`. X został nagrany 10 lat przed Y. Załóżmy, że to dopiero zespół XXX. który nagrał utwór X, wymyślił linię melodyczną a. Na tej podstawie i mojej znajomości pojęcia autorstwa wnioskuję, że to zespół XXX jest autorem linii melodycznej a. Co więcej, gdy słucham linii melodycznej a w utworze X odczuwam zadowolenie, a podczas słuchania linii melodycznej a` w utworze niepokój. Żadnego z tych uczuć nie musiały wywołać słuchane utwory lecz, na przykład, jakieś inne elementy sytuacji odsłuchiwania X i Y. Moje wnioskowanie do tego, że to zespół XXX jest autorem linii melodycznej a nie ma żadnego związku - logicznego, przyczynowego, pojęciowego - z uczuciami doświadczonymi podczas słuchania obu kawałków. Albo zespół XXX jest autorem linii melodycznej a, albo nie jest i moje emocje nie mają na to żadnego wpływu. Albo trafnie wnioskuję do tego, że zespół XXX jest autorem linii melodycznej a, albo nie. Gdybym upierał się, że to mimo wszystko Y jest autorem linii melodycznej a, a robiłbym to, bo nie lubię zespołu XXX i właśnie z tego powodu moje przekonanie o tym, że to autorstwo linii melodycznej a należy do Y uzasadniłbym manipulując pojęciem autorstwa - wtedy postąpiłbym subiektywnie, co znaczyłoby w tym przypadku tylko, iż postąpiłem ulegając sentymentowi do Y. Zresztą ja w takiej sytuacji powiedziałbym po prostu, że postąpiłem ulegając pewnej emocji a wieloznaczne słowo 'subiektywne' darowałbym sobie.

Odpisałem Ekaitzowi:
Problem w tym, że to od recenzenta zależy, czy linie melodyczne X wydadzą mu się podobne do Y. Jednemu tak, a drugi z kolei linie X porówna do twórczości zespołu Z. A może jeszcze przeczytać wcześniej tekst, w którym ktoś inny stwierdzi, że X zrzyna z Y i pomysleć sobie: "nieprawda, X nie ma nic wspólnego z Y". Ma prawo do takiej subiektywnej opinii.
Smile

Cytat:
Jeśli argumentacja Prezesa Tomka jest poprawna, to nie ma takiego ludzkiego przekonania, które nie byłoby subiektywne. W takiej sytuacji cudem byłoby to, że możemy się między sobą komunikować. Smile Inna sprawa to fakt, że argumentacja Prezesa Tomka jest lustrzanym odbiciem argumentacji postmodernisty, który z faktu, że nauki ścisłe są wytworami kultury europejskiej wywodzi, iż zasięg prawdziwości (lub fałszywości) zdań pochodzących z teorii nauk ścisłych jest ograniczony do kultury europejskiej. W obu argumentacjach zasada jest ta sama - fakt, że coś jest czyjeś implikuje (rzekomo), iż to coś ma jakiś defekt (poznawczy).

:doh:Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ekaitz



Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 29 Maj 2006, 01:20    Temat postu:

Pan Prezes napisał:
OK, ale przecież indywidualna opinia jednego człowieka może się pokrywać z opinią innego człowieka i one nie przestają być takimi opiniami. To dalej dwie subiektywne opinie. A że się pokrywają, to nie ma znaczenia. Smile

Tu się według mnie mylisz. Jesli odpowiednio wiele indywidualnych opinii pokrywa się przez dłuższy czas, tworzą pewien standard (antropolog kultury powiedziałby "arechetyp"). Takie standardy mają tendencję do życia własnym życiem, tzn. usadawiają się w kulturze i siedzą w niej długo po śmierci ludzi, których opinie je pierwotnie stworzyły. Można je zidetyfikować przy pomocy odpowiednich badań, i dlatego na potrzeby naszej dyskusji można je nazwać obiektywnymi. Wśród nich jest też taki mały archetyp płyty thrashowej, pyty p2p2 itp. Smile Zauważ, że nadal nie poruszam kwestii oceny - wartościowania - a jedynie zbieżności / braku zbieżności z historycznie ukształtowanym wzorcem.
Pan Prezes napisał:
to od recenzenta zależy, czy linie melodyczne X wydadzą mu się podobne do Y. Jednemu tak, a drugi z kolei linie X porówna do twórczości zespołu Z. A może jeszcze przeczytać wcześniej tekst, w którym ktoś inny stwierdzi, że X zrzyna z Y i pomysleć sobie: "nieprawda, X nie ma nic wspólnego z Y". Ma prawo do takiej subiektywnej opinii.

Zdecydowanie się nie zgadzam. Według mnie mieszasz dwie rzeczy:
(1) Oczywiście jeden recenzent może porównać linie melodyczne X do twórczości A, drugi do B, a trzeci do C
(2) Ale to W NICZYM NIE ZMIENIA FAKTU podobieństwa linii melodycznych X do twórczości D (tu jest do-re-mi, i tu jest do-re-mi)

Dlatego tak istotne jest, żeby recenzent możliwie szeroko znał muzykę - wtedy z wielkiego zbioru utworów A, B, C, D będzie w stanie wyłowić te, które coś do recenzji wnoszą - czyli D.

P.S. Jak na razie obywamy się bez Kanta Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bartek (BD)



Dołączył: 28 Lut 2006
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: https://powerofmetal.fora.pl/

PostWysłany: 29 Maj 2006, 07:56    Temat postu:

Pan Prezes napisał:
Odpisałem Ekaitzowi:
Problem w tym, że to od recenzenta zależy, czy linie melodyczne X wydadzą mu się podobne do Y. Jednemu tak, a drugi z kolei linie X porówna do twórczości zespołu Z. A może jeszcze przeczytać wcześniej tekst, w którym ktoś inny stwierdzi, że X zrzyna z Y i pomysleć sobie: "nieprawda, X nie ma nic wspólnego z Y". Ma prawo do takiej subiektywnej opinii.
Smile


Ekaitz napisał o podobnych liniach melodycznych, czyli co najmniej dwóch takich, które mają co najmniej jedną własność wspólną. Ja napisałem o dwóch takich samych liniach melodycznych, czyli o dwóch różnych egzemplarzach jednej i tej samej linii melodycznej. To dwie różne sprawy, gdyż dwa egzemplarze jednej i tej samej linii melodycznej są do siebie maksymalnie podobne, czyli mają wszystkie własności wspólne. Oczywiście, że to ode mnie zależy, czy spostrzegę, iż dwie linie melodyczne to dwa egzemplarze jednej i tej samej lini melodycznej, czy też nie. Ale to już nie ode mnie zależy, czy słyszane przeze mnie linie melodyczne są dwoma egzemplarzami jednej i tej samej linii melodycznej. Albo tak jest, albo nie. I ja - ani żaden inny słuchacz - nie ma to wpływu.

Analogia: na półce mam dwa egzemplarze Hamleta autorstwa pewnego angielskiego dramaturga. Albo są to dwa egzemplarze Hamleta, albo nie. Albo są to dwa egzemplarze tego samego wydania Hamleta, albo nie. Ja nie mam na to żadnego wpływu. A fakt, że muszą zajść we mnie pewne procesy poznawcze, abym zobaczył trafnie, iż są to dwa egzemplarze Hamleta lub błędnie, iż nie są - nie oznacza, iż moje percepcje są subiektywne w jakimkolwiek sensie destrukcyjnym dla skuteczności mojej percepcji owych książeczek, poza tautologicznym sensem subiektywności ('subiektywne' jako synonim 'moje').
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szczota



Dołączył: 18 Mar 2006
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakow

PostWysłany: 29 Maj 2006, 15:22    Temat postu:

nie wgłebiajać sie w te 4 strony sporu Smile moim skromnym zdaniem nie ma czegos takiego jak obiektywna ocena , kazda jest mniej lub bardziej subiektywna Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 30 Maj 2006, 03:18    Temat postu:

Ekaitz napisał:
Zdecydowanie się nie zgadzam. Według mnie mieszasz dwie rzeczy:
(1) Oczywiście jeden recenzent może porównać linie melodyczne X do twórczości A, drugi do B, a trzeci do C
(2) Ale to W NICZYM NIE ZMIENIA FAKTU podobieństwa linii melodycznych X do twórczości D (tu jest do-re-mi, i tu jest do-re-mi)

Shocked W niczym nie zmienia faktu? A kto to stwierdził? Kto niezbicie udowodnił, że linie X podobne są do linii D? Rację ma ten recenzent, który usłyszał owo do-re-mi, czy też ten, któremu linie X wydały się zupełnie inne?

Do-re-mi to chyba tutaj zbyt duże uproszczenie. Weź pod uwagę, że nawet odtwórcze covery nie brzmią dokładnie tak samo, jak wykonania oryginalne.
Cytat:
Dlatego tak istotne jest, żeby recenzent możliwie szeroko znał muzykę - wtedy z wielkiego zbioru utworów A, B, C, D będzie w stanie wyłowić te, które coś do recenzji wnoszą - czyli D.

Czyli uważasz, że recenzent mający szerszą wiedzę będzie pisać obiektywniej od tego z wiedzą węższą? Więc co? Odrzuci własny gust? Odrzuci wszelkie uwarunkowania (wychowanie, kultura, etc), itp.?

Moim zdaniem recenzent posiadający większą wiedzę może jedynie swoją recenzję napisać dokładniej - np. lepiej umiejscowić daną płytę stylistycznie, znaleźć więcej podobieństw do twórczości innych wykonawców, etc. Nie zmienia to jednak faktu, że pisząc recenzję wyraża w niej własną i tylko własną opinię o danej płycie.

Daj ten sam album pięciu ludziom o zbliżonej wiedzy muzycznej i każ im napisać jego recenzję. Ciekaw jestem, czy chociaż dwie z nich będą identyczne (choć takiej możliwości wykluczyć nie można).
Bartek (BD) napisał:
Ekaitz napisał o podobnych liniach melodycznych, czyli co najmniej dwóch takich, które mają co najmniej jedną własność wspólną. Ja napisałem o dwóch takich samych liniach melodycznych, czyli o dwóch różnych egzemplarzach jednej i tej samej linii melodycznej. To dwie różne sprawy, gdyż dwa egzemplarze jednej i tej samej linii melodycznej są do siebie maksymalnie podobne, czyli mają wszystkie własności wspólne. Oczywiście, że to ode mnie zależy, czy spostrzegę, iż dwie linie melodyczne to dwa egzemplarze jednej i tej samej lini melodycznej, czy też nie. Ale to już nie ode mnie zależy, czy słyszane przeze mnie linie melodyczne są dwoma egzemplarzami jednej i tej samej linii melodycznej. Albo tak jest, albo nie. I ja - ani żaden inny słuchacz - nie ma to wpływu.

Mel Gibson jest aktorem - Twój przykład. Mel Gibson jest dobrym aktorem - mój przykład. Pisząc recenzję filmu analizujesz, czy Mel Gibson jest aktorem? Nie! Analizujesz, jaki Mel Gibson ma warsztat aktorski, jak sprawdził się w danej roli, analizujesz jego gesty, mimikę, grę aktorską. Analizujesz więc, czy Mel Gibson jest dobrym aktorem.

Trzy osoby piszą recenzję debiutu Machine Men. Wszystkie dostrzegają w płycie kolosalne "pożyczki" od Dickinsona. Recenzent A stwierdza, iż płyta jest niezła, ale te zrzynki ją dyskwalifikują. Recenzent B mówi, że nie obchodzą go zrzynki, bo muzyka mu się bardzo podoba. Recenzent C zaś uważa, że zrzynki mu nie przeszkadzają, ale muzyka jest do bani. Który z recenzentów wyraził się obiektywnie?

Takie same linie melodyczne są, albo nie są - zgoda. Sęk w tym, iż primo: płyty jakoś nie chcą się składać z samych dosłownych cytatów z twórczości innych kapel, secundo: jesteśmy ludźmi, a więc stworzeniami ułomnymi i pewne rzeczy, nawet te najbardziej oczywiste, mamy prawo przeoczyć.
Cytat:
Analogia: na półce mam dwa egzemplarze Hamleta autorstwa pewnego angielskiego dramaturga. Albo są to dwa egzemplarze Hamleta, albo nie. Albo są to dwa egzemplarze tego samego wydania Hamleta, albo nie. Ja nie mam na to żadnego wpływu. A fakt, że muszą zajść we mnie pewne procesy poznawcze, abym zobaczył trafnie, iż są to dwa egzemplarze Hamleta lub błędnie, iż nie są - nie oznacza, iż moje percepcje są subiektywne w jakimkolwiek sensie destrukcyjnym dla skuteczności mojej percepcji owych książeczek, poza tautologicznym sensem subiektywności ('subiektywne' jako synonim 'moje').

Pisząc recenzję Hamleta będziesz zastanawiał się, czy jest to Hamlet, czy też może opiszesz, jakie wrażenia wywarło na Tobie to dzieło? Pisząc recenzję płyty Iron Maiden będziesz pisał o muzyce, czy przekonywał czytelnika, że piszesz o Iron Maiden?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
42147



Dołączył: 01 Mar 2006
Posty: 630
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 30 Maj 2006, 06:06    Temat postu:

Cytat:
W niczym nie zmienia faktu? A kto to stwierdził? Kto niezbicie udowodnił, że linie X podobne są do linii D? Rację ma ten recenzent, który usłyszał owo do-re-mi, czy też ten, któremu linie X wydały się zupełnie inne?

Do-re-mi to chyba tutaj zbyt duże uproszczenie. Weź pod uwagę, że nawet odtwórcze covery nie brzmią dokładnie tak samo, jak wykonania oryginalne.


no przecie nawet jedna osoba słuchając dwa razy tego samego kawałka może subiektywnie stwierdzić, że linie melodyczne słuchane po raz pierwszy są w danym utworze inne niż te same - słuchane po raz drugi :wink: (a jak delikwent raz był na kacu, to jeszcze napisze,ze to były dwa zupełnie różne kawałki i też ma rację) :wink:

Cytat:
Czyli uważasz, że recenzent mający szerszą wiedzę będzie pisać obiektywniej od tego z wiedzą węższą?


a po co tu wiedza, wszak wystarczy stwierdzić czy dana płyta się podoba czy nie, nie? :wink:

Cytat:
Odrzuci własny gust?


a jak go nie ma?? :wink:

Cytat:
Odrzuci wszelkie uwarunkowania (wychowanie, kultura, etc), itp.?


kulturę trza z miejsca odrzucić, wówczas jest się bardziej TRV :wink:

Cytat:
Moim zdaniem recenzent posiadający większą wiedzę może jedynie swoją recenzję napisać dokładniej


ale po co?? wystarczą same nazwy: Chainsaw, Turbo... i 6/6 jak w banku :wink: (ci co nie wierzą, niech poszukają :wink: )
PS - to jedno zdanie akurat do Ciebie :wink:

Cytat:
Pisząc recenzję płyty Iron Maiden będziesz pisał o muzyce, czy przekonywał czytelnika, że piszesz o Iron Maiden?


w tym przypadku nie pisałbym żadnej recenzji, tylko odesłał do recki "Piece of Mind" i krótko stwierdził: "Ironi grają od 23 lat wciąz to samo, wciąż nagrywają te same płyty i z tą różnicą, że każda kolejna kopia jest gorsza od poprzedniej" :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 1 Cze 2006, 01:03    Temat postu:

Cytat:
ale po co?? wystarczą same nazwy: Chainsaw, Turbo... i 6/6 jak w banku Wink (ci co nie wierzą, niech poszukają Wink )
PS - to jedno zdanie akurat do Ciebie Wink

1) Poszukaj recenzji następujących pozycji: Chainsaw - Chainsaw i Metal Works; Turbo - Avatar (wszystkie w HMP). Sprawdź, czy te wydawnictwa dostały szóstki, a potem wróć z przeprosinami.
2) Akurat z Turbo bardzo mocno spudłowałeś. Płyty Poznaniaków odbieram baaardzo różnie. "Maxy" to chyba tylko Kawaleria Szatana i Tożsamość.
3) Chainsaw jak dotąd opublikował tylko dwie oficjalnie wydane płyty. Obie podobały mi się i podobają bardzo. Mam chyba prawo do swojej subiektywnej opinii o nich? Ty się z nią nie zgadzasz - OK, naprawdę nie mój ból...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
42147



Dołączył: 01 Mar 2006
Posty: 630
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: 1 Cze 2006, 07:46    Temat postu:

Cytat:
1) Poszukaj recenzji następujących pozycji: Chainsaw - Chainsaw i Metal Works; Turbo - Avatar (wszystkie w HMP). Sprawdź, czy te wydawnictwa dostały szóstki, a potem wróć z przeprosinami.


te materiały Chainsaw to nie są oficjalne płyty, więc tu nie ma tematu (no chyba że demówkom też stawiasz "maksy"?)
Co do Turbo, powinienem uściślić (że chodziło mi tylko o "Tożsamość") - więc przepraszam

Cytat:
Chainsaw jak dotąd opublikował tylko dwie oficjalnie wydane płyty. Obie podobały mi się i podobają bardzo. Mam chyba prawo do swojej subiektywnej opinii o nich? Ty się z nią nie zgadzasz - OK, naprawdę nie mój ból...


ból, nie ból... Ty masz prawo pisać: "coś podoba Ci się bardzo", czytelnik ma prawo czytać: "w danym numerze HMP lepszych (wyżej ocenionych) płyt niż albumy Chainsaw czy Turbo NIE ma... "
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gumbyy
Redakcja


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 13781
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: 1 Cze 2006, 16:30    Temat postu:

Krwawisz napisał:
42147 napisał:
akurat mnie wystarcza jedno przesłuchanie bym wiedział, czy dany album mnie zainteresuje czy też nie


To troche dziwne bo zaryzykuje stwierdzenie ze jednak wiekszosc swietnych albumow wymaga troszke wiekszej uwagi niz jedno przesluchanie Wink M.in. w tym tkwi ich wielkosc - ze poznajemy je stopniowo, za kazdym razem znajdujac cos nowego i interesujacego


Pan Prezes napisał:
gorthad napisał:
Jeśli jakaś płyta mi się nie podoba, to nie ma bata, nie zacznie sie podobać po pewnym czasie Smile w tym przypadku pierwsze odczucie okazuje sie na ogół tym najwłaściwszym. A Bloodbound nie znam, ale myslę ze mógłby mi się podobać Smile

Virgin Steele - Invictus: Pierwsze wrażenia kiepskie, potem rewelacja. To taki przykład pierwszy z brzegu.

Albo z innej beczki: Jestem ciekaw, kto po jednym wysłuchaniu jest w stanie objąć w całości muzykę z "dwójki" Watchtower...


42147 napisał:
Cytat:
I nigdy się na tym nie przejechałeś?


nigdy

Cytat:
To troche dziwne bo zaryzykuje stwierdzenie ze jednak wiekszosc swietnych albumow wymaga troszke wiekszej uwagi niz jedno przesluchanie


słuszna uwaga

Cytat:
M.in. w tym tkwi ich wielkosc - ze poznajemy je stopniowo, za kazdym razem znajdujac cos nowego i interesujacego


mnie tego pisać nie musisz, wiem to za dobrze :wink:

a teraz wracam do punktu wyjścia, przecież nie napisałem
"mnie wystarcza jedno przesłuchanie bym wiedział, czy dany album mi się spodoba" a tylko "czy mnie zainteresuje"... a to jest istotna różnica

zawsze interesują mnie nowe płyty wykonawców, których lubię i cenię i zawsze w takim przypadku posłucham i dam szansę każdej nowej płycie, nawet takiej która potem okazuje się totalnym gniotem/knotem (jak TGB Iced Earth)
jedno przesłuchanie - w przypadku nowego/nie znanego mi dotąd zespołu jest dla mnie wystarczające do tego, bym stwierdził, czy dana muza (a dokładniej stylistyka) mi pasi i czy mam ochotę zagłębiać się w dany krążek czy nie... i tyle - jak trafia mi się blackowy czy deathowy album to nawet dwa, trzy wybrane numery dają mi odpowiedź co i jak :wink:

Cytat:
Albo z innej beczki: Jestem ciekaw, kto po jednym wysłuchaniu jest w stanie objąć w całości muzykę z "dwójki" Watchtower...


a kto mówi/pisze o objęciu (pojęciu) całej muzy z dwójki Watchtower? słucham dwóch pierwszych numerów i wiem z miejsca - co to jest/czym pachnie i jak gustuję w takiej muzie to nie będzie problemu z jej przyswojeniem, a im trudniej toprzyjdzie i więcej czasu będzie wymagać - tym lepiej, tym wartość krążka i jego smak rośnie - proste

Cytat:
Nie no bez przesady, nie mówię żeby rok się nad płytą zastanawiać


raz tak miałem :wink:

Cytat:
ale uważam że jedynie po pierwszym przesłuchaniu nie ma co się brać za ocenę


to byłaby głupota, moim zdaniem nawet 3, 4-te przesłuchanie to za mało, by brać się za ocenianie

Cytat:
Można tylko stwierdzić czy "wchodzi" czy nie


a raczej czy wejdzie i kiedy :wink:


Przeniesione z innego tematu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pan Prezes



Dołączył: 14 Mar 2006
Posty: 1677
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ze słowiańskich lasów ;)

PostWysłany: 8 Lip 2006, 17:27    Temat postu:

42147 napisał:
te materiały Chainsaw to nie są oficjalne płyty, więc tu nie ma tematu (no chyba że demówkom też stawiasz "maksy"?)

Jeśli demo podoba mi się na tyle, by "maksa" postawić - stawiam. Przejrzyj nasze rubryki z demosami - znajdziesz tam szóstki. Kwestię, że były tylko dwie oficjalne płyty Chainsaw pominę, bo odpowiadam Ci na nią w punkcie 3.

Cytat:
Co do Turbo, powinienem uściślić (że chodziło mi tylko o "Tożsamość")

Tu się zaplątałeś. Napisałeś najpierw: Turbo, Chainsaw - wiadomo, że maksy. A potem stwierdzasz, że chodziło Ci o jedną konkretną płytę... To co? Robię coś źle, że stawiam maksa tej jednej, konkretnej pozycji? Laughing

Cytat:
y masz prawo pisać: "coś podoba Ci się bardzo", czytelnik ma prawo czytać: "w danym numerze HMP lepszych (wyżej ocenionych) płyt niż albumy Chainsaw czy Turbo NIE ma... "

Z tym, że nie ma wyżej ocenionych płyt, w pełni się zgadzam. I z tym, że czytelnik nie musi mojej opinii przyjąć za własną, także.

U Ciebie wygląda to inaczej? Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gumbyy
Redakcja


Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 13781
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: 15 Wrz 2008, 20:34    Temat postu:

Tak nie rozwalając tematu o "Death Magnetic" Smile

Cytat:
Dokładnie. Recenzujemy Metallicę, to jakiś matoł musi od razu sypnąć "największym syfem jaki ukazał się od niepamiętnych czasów na rynku pływowym" czy "kupą nie dającego się słuchać chłamu". Palancie, wsiowy traktorzysto. Nie piszesz o zespole z remizy. Powiedzmy sobie szczerze. Niejeden zespół chciałby mieć taki debiut jak St.Anger. Jedynym grzechem tej płyty jest chyba tylko to, że ukazała się pod szyldem Metallica. Zgraja dupków nie mogących przeżyć tego, że muzycy mają ochotę nagrywać to na co mają ochotę odchodząc od thrashu zawsze będzie jeździć po tym zespole.


No cóż... recenzja to subiektywna opinia o danej płcie. Jak dla kogoś coś jest kupą, to jest. Bez względu jaki zespół to nagrał.

Cytat:
Dziwne, że na takich serwisach promując czasem niemiłosierne miernoty made in poland

Hmm... jak podoba mi się płyta "polskiej miernoty" Rolling Eyes to właśnie o tym piszę w recenzji. I na odwrót...

Cytat:
jednocześnie pozwala się jeździć po zasłużonym zespole

A to święte krowy są? Recenzent ma prawo zrypać nawet zasłużony zespół. Bo to jego opinia i jego zdanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Garfield



Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 312
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Częstochowa

PostWysłany: 15 Wrz 2008, 21:42    Temat postu:

Gdyby jednak miał jakiś zalążek jaj, to nie wspominałby w recenzji DM na temat St.A czyniąc to w tak prostackim stylu, podobnym do stylu wczesnego polskiego Metal Hammera czy Heavy Metal Pages a la cieć Urbański. Zwyczajnie polska wieś tańczy i śpiewa w tej recenzji.
Com powiedział powiedziałem i tego się trzymam. Amen.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MetalSide.pl Strona Główna -> Ogólnie o muzyce metalowej Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 4 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin